środa, 20 lutego 2013

Czekając na Godota.

Lubię ludzi palących przy mnie. Młodych zwłaszcza. Lubię na nich patrzeć. Jak mrużą oczy i mieszają dym z powietrzem świata. Rano, na przystanku, w przebijającym się przez szare powietrze słońcu. Jest w tym pewna zazdrość. Ale głownie satysfakcja. Satysfakcja, że nie wszyscy dali się opętać idei hodowania zdrowego człowieka. By dłużej żył, by więcej pracował, coraz więcej konsumował i był tańszy w obsłudze.
Lubię delikatnie wciągać dym, który zostaje. Dyskretnie.

Czuję się jak Werter z powiatowego miasta. Nic ponad to. Wciąż uważającym że wierząc, że niebo jest limitem można sobie roztrzaskać głowę o sufit. 
Oczekiwanie w pleśni, mokrych, zatęchłych, śmierdzących kotami piwnicach. 

Czuję się sprowadzona do zwiniętego w kłębek rozczarowania. Zwierzęcy strach. Miłość mój królu nie jest dla bydląt. Przyciskam pysk do chłodnej podłogi.

Tak na prawdę nie wiem co począć z ludźmi. Inni są piekłem. Każdy inny człowiek już przez fakt swojego istnienia ogranicza naszą wolność, zdolność do osiągnięcia szczęścia. Wymaga od nas kontaktu, relacji, stosunku. Tkwię w tym przekonaniu w dużej mierze, ale chyba jestem dziewczynką nihilistyczno-egzystencjalną i nieszczególnie lubię więzy. Im ich mniej tym zdrowiej. 
Są jednak takie których się pragnie. Chce się by nas ktoś zniewolił, sami wyciągamy ręce do dybów. Bo ta niewola jest kojąca, daje wrażenie bezpieczeństwa i spokoju. 
Miłość to kajdany, tak myślę. 

Kęsy żółci. Źrenice psów, którym ktoś kazał za długo czekać. Bo i ja tak długo czekałam. I w myślach nazywam cię Godot. Krwawię więc istniejesz. To chyba z upływu tej krwi. Z powodu upływu tej krwi nie pytam, czy już śpisz. 
A w myślach nazywam cię Godot. 

Czuję, że moje życia spływa po ścianach murów podwórek. Z górki, pod górkę, z górki, pod górkę. A białka w oczach żółkną od wódki. Niewiele mnie pamiętasz. Pamięć jest jak pęta. 
W myślach nazywam nas krater. 

1 komentarz:

  1. Z każdym wypalanym papierosem niosę w sobie pewną radość, satysfakcję. Z poczucia dymu w płucach, albo tego dymu zanikającego, rozczelniającego się w eterze.
    To taka drobna gierka, przyjemność, przy której sam smak papierosa i głód nikotynowy nie mają znaczenia.

    OdpowiedzUsuń