Powiedziałeś, że przyjdziesz do mnie w nocy, gdy będę skulona jak ciepły mruczący kot. I teraz czekam, zaczynając od tego wieczoru. Wgniatam usta w pierze poduszek, rozsnuwam włosy kolor ubiegłorocznych jesiennych liści na prześcieradle. Owijam palce w milczące suche gałęzie, zanurzam dłonie w ciemność. Ptaki ucichły, śpią. Gwiazdy nie potrafią uskrzydlić ciężkich chmur. Noc rośnie, z minuty na minutę, czerwone krople płyną ostrożnie. Na palcach powoli przez zamknięte okno wdziera się ostry, zimny księżyc. Zastanawiam się, czy nie przychodzisz dlatego, że daleko mi do wyglądu urokliwego kota. Czy może dlatego, że przerażam pana. Samotne koty wyglądają strasznie, cuchną i łaszą się o byle krople mleka. To bezpańskie koty. Bezpańskie drogi panie.
Wspomnienia, wspomnienia. Noc, dzień, dzień, noc. Czasem się gubię co jest dniem, a co nocą. W nocy przychodzą do Ciebie rozmaici ludzie. Lecz gdy wyciągam do nich rękę natrafiam na pustkę. Jestem sama ze swoimi wspomnieniami. Czasem ktoś ci przyśle list, ale czytasz i nie wierzysz, żeby go pisał człowiek. I znów jesteś sam. Znasz to uczucie, kiedy jesteś w jakimś miejscu i pytasz sam siebie, co tu robisz? Ze mną jest tak cały czas, skręca mnie, żeby sobie pójść. Z każdego miejsca w którym jestem, do innego. Bez końca gdzie indziej.
A z tobą chciałabym się spotkać jak dawniej. Bo wiesz co boli najbardziej? Kiedy idziesz w te same miejsca bez tych samych ludzi.
I gdzieś tak między "daj bucha" a "żyj" jest zaufanie. Trochę codzienności, błahych spraw i ważnych rozmów. Jeśli można z kimś pomilczeć to można z nim robić wszystko.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz