Jestem zadowolona. Ale nie tak normalnie, bardziej smutno.
Teraz akurat (a może od dawna) brakuje mi kogoś obok. Nie jest zbyt blisko, ale nie zbyt daleko. Względnie.
Zmiana. Względna zmiana. Prawie wszystko jest względne. Ja mówię "ciastko", a Ty myślisz o napoleonce. Tymczasem ja mam w głowie muffinkę. Dużą, kakaową, z kawałkami czekolady utopionymi w cieście, mającą ten śmieszny grzybkowaty kształt muffinkę. Czyli?.. smutek nie chcę się pożegnać. Tylko, czy pierwsza spotykająca mnie osoba nazwałaby mnie smutną? Część mnie jest tam w środku radosna, choć nie wiem dlaczego. Pewnie dlatego, że zauważam to całe dobro które dzieje się obok. W odległości kilku, kilkunastu centymetrów. To niebezpieczna odległość. A gdy zamknę oczy to właśnie w tej odległości jesteś Ty. I Ty. I jeszcze Ty. Wy tam jesteście. Dlatego często zamykam oczy.
I nie wiem po co wznoszę błagalnie wzrok z prośbą, by było jak dawniej, by jednak nic się nie zmieniało. Bo to względna zmiana. Względnie zła.
Cieszyć się z little things- cel od dziś !
Learning to walk again.
I tak myślę , że bajecznie wyglądają samochody z nieba. To tak jakby dać ludziom latarki.
Jutro welcome to Lublin :D
OdpowiedzUsuń