czwartek, 12 lipca 2012

You're running after something just to kill it.

Już od jakiegoś czasu podchodzę do spraw inaczej. Bardziej realnie, infantylnie. Tak jakby z fikcją przed oczami? Wszystko pochowane w małe pudełeczka siedzi głęboko we mnie i czeka na otwarcie w dalekiej przyszłości , kiedy skurczy się do niegroźnych rozmiarów. Efekt? Odmóżdżenie i orzeźwiająca koncentracja na chwili i małych radościach. Nie zdawałam sobie sprawy, że tak zadowolona z niczego mogę być. Bo powodu do zadowolenia brak. Ale czy potrzebny powód, by szczerzyć się do ludzi jak klaun?

I jakoś wyjątkowo cicho jest. Wydaje mi się, że za dużo niczego. Tylko ta obojętność samochodów przemykających bezszelestnie przez mniej ruchliwe ulice w nocnych odcieniach miasta.
Noc. Właśnie, nocą martwię się sytuacjami. Wiem, że jest i będzie w porządku, bo na pewno to tylko wyobraźnia. Dzień po dniu, noc po nocy strach się pojawia. Pokrywki pudełeczek uchylają się, duchy pojawiają się i znikają. Takie Puszki Pandory. 
Ważne, że wiem co robię. Tak, tak, tak.
Siedzi mi za potylicą jeszcze jedna rzecz. Dlaczego chcąc się podbudować znajduje się multum ludzi którzy 
szczerze chcą zmieszać cię z płytkami chodnikowymi?

I pierdolę, zaczynam brać udział w pogoni za byciem lepszym człowiekiem, choć już przystanek wcześniej domyślam się jak to się skończy. Może jeśli wyćwiczę ten magiczny ruch ramion będę choć odrobinę lepsza w koegzystencji z ludźmi, na których mi w większy czy mniejszy sposób zależy. Szkoda tylko, że dopiero teraz, bo co jeśli już za późno. 

Znów jest mi łatwiej uśmiechnąć się do obcych. Gooooood. 

3 komentarze:

  1. przystanek wcześniej czekam z piwem kocie

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie martw się, nie jest za późno :)

    OdpowiedzUsuń
  3. http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=Y7S8p-UFKIk&feature=endscreen -> nie jest za późno. Lepiej późno niż wcale.

    OdpowiedzUsuń