Nasuwa mi się w głowie myśl cudownej woni jaką pomarańcza roztacza w pokoju, kiedy wbija się kciuki w jej skórkę i dzieli się ją na kawałki. Dam ci kawałek, tylko przyjdź. Ktokolwiek przyjdź. Nakarmię cię, zrobię herbatę, kawę, dam ci koc. Tylko przyjdź. Ktosiu jakikolwiek. Nic już nie powiem, nie będę męczyć, pieprzyć, spoglądać, wzdychać. Tylko niech ktokolwiek pobędzie.
"-Co robisz?
Przytulam podłogę, bo jest smutna..."
Tego chcę tak na prawdę. Aby ktoś do mnie przyszedł. Nie pukał, lecz poczekał z dłonią na klamce, aż powiem "proszę". Nie potrzebuję przytulenia, objęcia , połamania żeber, zmiażdżenia serca i tych wielkich przyjacielskich scen. Chcę tylko, by dłoń, która ma jeszcze chłód klamki w sobie pogłaskała mnie po pleckach i powiedziała, że będzie dobrze. A ja w zamian posłucham serca, które gdzieś tam pod drzwiami obumiera. Przyjacielu.
Tak na prawdę boję się, że inni mnie sobie odpuszczą. A wtedy będzie źle. Zbliża się wielkimi krokami. Coraz ich mniej, coraz bardziej pusto wokół. Nie odpuszczajcie mnie.
Czuję się jak robak, jak pasożyt. Kręcę się wokół ludzi, szukając żywicieli, a przecież robaków nikt nie chce.
Jakie to żałosne, jakie to użalanie się. A przecież są istotniejsze problemy. Gdzie ja po 1 w nocy kupię w Lublinie pomarańcze, czy mandarynki?
Znów słuchasz tyle Comy ???? Why??? Już ja wiem, kiedy puszczasz Come. Ostatnio skończyło się to nie ciekwie...
OdpowiedzUsuńIza użalasz się... don't sister, don't!
No właśnie - zła I. - nie słuchać tej smętnej i nudzącej comy (nie lubię ich). Posłcuhaj sobie Queen:D Robaki też są fajne:D lol2
OdpowiedzUsuńA kogo zapraszasz? Nikt sam z siebie nie przyjdzie i nie poklepie cie po pleckach. Brutalna prawda. Nic takiego się nie wydarzy. Trzeba otaczać się książkami, filmami, zwierzętami. Dlatego ludzie zaszywają się na odludziach. Bo ich marzenia o innych klepiących po pleckach to tylko marzenia. A jak wiadomo marzenia nie spełniają się. Druga brutalna prawda.
OdpowiedzUsuń