wtorek, 4 grudnia 2012

too close step

Rada. Jak to głupio brzmi. Jakbym była specjalistą od życia. Może nazwijmy to kontrastem pomocniczym.


Czasami lubię się bawić w boga, kończyć zdanie przed zdradzeniem powodów dla których wypowiedziałam jakiś kontrast pomocniczy. A może ich być kilka. Najważniejszy z nich to ten najtrudniejszy. Bo gdy zakładasz szufladkę w głowie rozmówcy, że działanie ma przynieść efekt, to ta osoba pójdzie za moimi zdaniami, będąc przekonaną co do ich słuszności. Konsekwencją jest to, że mózg nie może się uspokoić i skupić na działaniu, a to stan skrajnie niepożądany. A kim jestem, żeby decydować co dla kogo jest lepsze?
Dla jednych jestem tym, którą ktoś chce bym była. Czyli nikim.
Dla innych jestem nikim, lub znaczę niewiele , choć chcę kimś być.
Jeszcze inni oczekują ode mnie bycia, a ja nie potrafię.

Jest już grudzień, śnieg na drzewach, przyjemne zimno, a ja od środka zarosłam szronem. Brak tu sugestii, ale zasłużyłam na herbatę w dwóch kubkach. Sama wypije jeden. A Ty przecież lubisz herbatę.
Wymyślony przyjacielu.



Spróbuj choć raz wyolbrzymić szczęście 
zamiast problemu. 


Chciałabym by mnie ktoś kiedyś nazwał dobrym człowiekiem.

2 komentarze:

  1. iza pojebało cie z tymi piernikami. ty i pieczenie? ty i pierniki? ty i rozdawanie jedzenia? to troszczenie się o ludzkość a przy twoim i hate people to podejrzane. dużo się w tobie zmieniło :)
    Właśnie! Choć raz wyolbrzym szczęście. A powiem ci masz co wyolbrzymiać :)
    M

    OdpowiedzUsuń
  2. samo to, co z nimi zrobiłeś...

    OdpowiedzUsuń