Zachwycam się. Zachwycam się za każdym razem, kiedy patrzę na to DZIEŁO przypadkowo znalezionej na fejsie Agnes- Cecile. Nie raz, nie dwa byłam zachwycona nad obrazami które wyskakują mi w aktualnościach , ale dzisiaj wzdycham nad każdym pociągnięciem pędzla, nad każdym zaciekiem, nad każdą linią. Perfekcyjne w stu procentach. Idealne. Piękne.
Zinterpretuj to, jak Ty to widzisz. Niczego nie kocham bardziej od interpretowania obrazów. Co Ty w tym widzisz? O czym on do Ciebie mówi? Co ma nam do przekazania?
Poleżmy nad tym.
***
Nadal kwiczy, nadal leży,
lecz gdy umrze w mrokach dziczy,
nie zachwyci liczba zniczy.
Czego pragnie?
wiecznej ciszy...
To co ważne wciąż się liczy.
ciągle leżąc w zwojach niszy,
jak niepamięć szarej kliszy.
Ten, co nagle spadł z afiszy.
To co ważne wciąż się liczy.
Po praktykach na oddziale psychiatrycznym doszłam do wniosku, że choroba psychiczna to efekt dramatycznego życia. Słuchając godzinami opowieści z życia pacjentów myślę, że chorują tylko ludzie po przejściach. Przypadki w których choroba psychiczna wzięła się znikąd można policzyć na palcach jednej ręki. Jak się więc ustrzec? Zastosować jakiś mechanizm obronny?
Mechanizm ucieczki w fantazję. To chyba mój ulubiony. Wyobrażasz sobie swoją przyszłość, marzysz, Tylko marzysz. Nie ma w tym chęci realizacji, nie ruszysz do przodu, nie zrobisz żadnego kroku by zrealizować to o czym fantazjujesz.
Mechanizm rozczepienia. Tylko czarne i białe. Tylko dobro i zło. Nic pomiędzy.
Kompensacja. Jeśli nie udało się w jednej dziedzinie szukasz drugiej. Robisz wszystko by by dobrym w czym innym.
Mechanizm bólu psychicznego. Zakłamujesz prawdę i racjonalność, nad wyraz skupiasz się na sobie. Uspokajasz poczucie winy.
To są moje mechanizmy. Nimi właśnie zafałszowuję obraz rzeczywistości. Żyję w zaprzeczaniu i fantazjach, wciąż dorabiając ideologie.
Jeszcze jeden nie wymieniony:
Mechanizm uwznioślenia. Jedyny w pełni pozytywny. Dzięki niemu przekierowuję energię na coś innego, na kogoś innego.
I to jest to na co tracę energię. Z prawie 800000 odtworzeń jakieś sto jest na pewno moich. Tak więc siedzę i się przyglądam, bo nie mam za bardzo planu na kolejne dwa oddechy.

Dlaczego nie napisałaś tego wszystkiego co trajkotałaś mi prawie pół godz przez telefon o tym rysunku??? To co widzę to zwłoki kolesia z popękanymi naczynkami na rękach zamknięty w kwadracie jak w trumnie całkiem niezła dupa mógłby mieć nieco bardziej umięśnione prawe ramie. Powiesz że to puste płytkie i patrzę powierzchownie zamiast szukać głębi ale nie sądzę żeby kogoś z czytelników jarał ten rysunek tak jak ciebie
OdpowiedzUsuńbtw patrz tu http://www.youtube.com/watch?v=sg6jDkh9Tiw jesteś jak one obie. Poleż nad tym
TO NIE RYSUNEK! przecież to farbami malowane jest. Nikogo to nie jara, szczerze? mało mnie to interesuje, bo ja jestem podjarana bardzo.
OdpowiedzUsuńSerio jestem jak one na raz? Jezuuuuuu co za komplement :)