Lubię być przygotowana na wszystko. Lubię planować, układać sobie w głowie plany, na za godzinę, na wieczór, na jutro i na za rok. Gdy chcę coś zacząć otwieram zeszyt i zapisuję w nim swoje plany. Pisze o zamierzanych krokach, postępach, o tym co trzeba i co muszę.
Tym sposobem dorobiłam się sterty zeszytów, z zapisaną wyłącznie pierwszą stroną. Zeszytów z wyśnioną przyszłością, z idealną Izką, która spełnia oczekiwania innych.
Jednak nic nie robię ze swoim życiem. Przesiaduje to tu to tam błądząc w tłumie oczu, odpowiadam im czasem, kiedy dotykają mnie spojrzeniami i trwam. Łudzę się kolejnymi wymyślonymi aspiracjami, chowam głowę pod kocem, zamykam oczy i popadam w wewnętrzną panikę.
Tak, panika to najodpowiedniejsze słowo. To słowo miesiąca, słowo każdego dnia.
Za dużo tej wiedzy, tych przeczuć. Za bardzo boli wiedza o nieuchronności, za bardzo męczy przeczucie o tragiczności zdarzeń.
Bezradność.
Jak spojrzeć w twarz komuś kto nie spodziewa się uderzenia? Jak powiedzieć - Nie, wcale nie będzie dobrze, będzie chujowo, bo..- osobie która ufa, wierzy, jest przekonana o dobrym zakończeniu? Czy to jest dobre etycznie? Chciałabym posiadać jasność etyczną co do każdej sprawy. Czasem po prostu nie wiem co jest moralne, a co nie. Niechlujstwo. Psychiczne niechlujstwo.
Tak bardzo boli mnie serce, ciarki biegną po plecach, a ręce drżą. Nie mogę, nie mogę, nie chcę.
Wychodzę więc, błądzę ulicami Lublina, zapuszczając się coraz dalej, mając nadzieje, że "to" zostanie schowane pod kocem, uwolni się ode mnie. Jednak nie, im dłużej idę tym bardziej się do mnie zbliża, a wtedy nie mogę zrobić kolejnego kroku. Przystaję i palę. Wydmuchuje, usuwam wraz z dymem.
Nieświadomość to błogosławieństwo. Uwierz.
http://www.rainymood.com/ W tym deszczu przesiaduję co dzień. Zasłaniam szczelnie okna i włączam deszcz. Deszcz o każdej porze dnia i nocy. Deszcz. Cudowny deszcz.
Kilka nocy temu nie mogłam zasnąć. Powód znam, ale wolę myśleć, że to dlatego, że byłeś blisko tej nocy, kiedy warkocze przesuwały się po niebie. Byłeś blisko choć o tym nie wiedziałeś.
Znów wsadziłeś palec w pulsującą ranę. Rozdarłeś to, co już się zabliźniło. I znów ciężko jest udawać, że to już minęło, choć tak na prawdę ta sytuacja nadal zaciska się na sercu.
14 luty.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz